BajkaBajka o starym orzechu - łamigłówki i składanki

Zima przykryła świat miękką, białą pierzyną. A na podwórku mokotowskiego przedszkola „Niezapominajka” od bardzo, bardzo dawna rósł stary orzech. Jego  gałęzie noszą teraz śnieżne czapki, a mróz maluje na oknach sal lodowe kwiaty. Wiatr cicho śpiewa między konarami, a śnieg skrzypi pod butami dzieci jakby chodziły po ciastkach z kruszonką. Niedawno przedszkolaki wybiegły z przedszkola i zaczęły tańczyć wokół jego pnia, prosząc o kolejną opowieść. Stary Orzech zaczął opowiadać:

Pewnego ranka wiele lat temu usłyszałem poruszenie w mojej dziupli. To wiewiórka Iskierka przerwała swój sen zimowy. Być może obudziły ją dzwoneczki u sanek dzieci, a może zapach masła orzechowego na kanapkach podanego tego dnia na śniadanie? Tak czy inaczej przeciągnęła się, machnęła puszystym ogonem i strąciła kilka orzechów z jej zimowego zapasu. Orzechy posypały się w dół, potoczyły po zmrożonym śniegu i zatrzymały się pod drzwiami przedszkola. Wiewiórka nie zmartwiła się. Miała swój plan. Trzeba jednak przyznać, że rozpoczął się on dość przypadkowo. Kiedy dzieci wyszły na podwórko i zobaczyły orzechy, zapytały:

— Stary Orzechu! Dlaczego orzechy leżą na śniegu? Przecież jest zima i od dawna nie masz ich na gałęziach.

Gałęzie orzecha lekko drgnęły i lekko poprószyły dzieci śniegiem. Drzewo odpowiedziało:

— To prezent od wiewiórki Iskierki. Zaprasza was do zabawy i główkowania.

Dzieci ucieszyły się bardzo.

— Czy dziś jest jakiś wyjątkowy dzień? — zapytały.

— Tak — drzewo powiedziało dumnie. — To Dzień Składanki i Łamigłówki. Dzień, w którym ludzie ćwiczą swoje mądre głowy i często uczą się współpracy.

Wkrótce dzieci wróciły do swoich sal i zaczęły układać puzzle, rozwiązywać zagadki i budować labirynty z klocków. Kiedy coś było trudne, marszczyły brwi, otwierały okno i pytały:

— Orzechu, co zrobić, gdy nie pasuje?

— Spokojnie — odpowiadał orzech — Spróbujcie jeszcze raz. Obróćcie element. Poproście kolegę o pomoc. Każda zagadka lubi cierpliwość.

Po obiedzie pani zaproponowała wyjście na dwór.

— Chodźmy odwiedzić Starego Orzecha! — zawołały dzieci.

Przedszkolaki wybiegły na podwórko, zostawiając na śniegu rzędy śladów jak małe pociągi. Otoczyły drzewo w koło i spojrzały w górę na jego białe gałęzie.

— Orzechu, czy nie jest ci zimno? — zapytało jedno dziecko.

— Nie — odpowiedział łagodnie. — Śnieg jest jak kołderka. Chroni moje korzenie przed mrozem.

Dzieci zaczęły bawić się wokół niego. Jedne skakały z miejsca na miejsce. Inne zbierały patyczki i układały je wokół pnia w kształty kół i gwiazd. Jeszcze inne toczyły śnieżne kule i budowały małe zimowe rzeźby.

— Orzechu, po co nam takie zabawy? — zapytały.

— Bo kiedy ruszacie się, wasze ciała stają się silne, a kiedy myślicie, wasze głowy rosną w mądrość. A najlepsze jest to, że robicie to razem — odpowiedziałem.

Patrząc na ślady Iskierki wokół pnia dzieci wpadły na pomysł.

— Możemy zrobić z tego zagadkę? — zapytały.

— Oczywiście! — zaszumiały gałęzie Starego Orzecha.

Dzieci zaczęły rysować patykiem w śniegu labirynt dla wiewiórki. Układały z orzechów ścieżki, sortowały je na małe i duże, tworzyły rytmy: orzech — patyk — orzech — patyk.

— Orzechu, zobacz! Moja wiewiórka znalazła drogę przez labirynt! – krzyknął Franek.

— A moja zgubiła orzech. Pomogę jej! Muszę je tylko policzyć.— zawołał Kazik.

Drzewo patrzyło na to z dumą.

— Wiecie — powiedział cicho Stary Orzech — każdy z was jest jak kawałek wielkiej układanki. Gdy bawicie się razem, pomagacie sobie i myślicie, tworzycie obraz piękniejszy niż cały zimowy krajobraz.

Tymczasem słońce zaczęło chować się za dach przedszkola. Zimą dzieje się to dużo wcześniej niż latem. Śnieg wtedy błyszczał jak tysiące gwiazdek. Dzieci pomachały drzewu na pożegnanie.

— Do jutra, Orzechu!

A drzewo szumiało spokojnie:

— Do jutra, mali odkrywcy. Niech wasze głowy będą ciekawe świata, a serca ciepłe nawet w środku zimy.

Ze swojego miejsca Stary Orzech widział potem, jak dywany w sali nie raz zamieniały się potem w krainy zagadek. Kolorowe elementy układanek błyszczały w świetle lamp jak lodowe kryształki. Dzieci pochylały się nad nimi, dotykając palcami krawędzi, porównując kształty i kolory. Zawsze znalazł się też ktoś budujący śnieżny labirynt z białych klocków. A gdy wszystkie puzzle w końcu trafiły na swoje miejsca, Stary Orzech widział radość, która wybucha jak fajerwerki w sylwestrową noc.

Teraz Stary Orzech stoi dalej na podwórku „Niezapominajki”, pilnując snów wiewiórki, śladów na śniegu i dziecięcych marzeń. Wciąż można go zobaczyć przechodząc ulicami Wołodyjowskiego i Kmicica. Na jego gałęziach siadają sikorki i wróble, nadymają piórka i przyglądają się wszystkiemu z ciekawością. Czasami skubną coś z karmnika zawieszonego przez dzieci na gałęzi orzecha. Opowiadają mu potem, że na świecie od dawna ludzie tworzą zagadki, żeby ćwiczyć mądre głowy, że pierwsze puzzle były mapami, a dziś istnieją takie wielkie, że można po nich chodzić jak po śnieżnym placu zabaw.

A gdy zapadnie już styczniowa noc i gwiazdy zapalą się jedna po drugiej, Stary Orzech będzie myślał nad kolejną bajką. Może o tym skąd wzięła się pizza?

Koniec

Bajka dostępna również w wersji PDF.